RECENZJE

 

„Występ Ewy Podleś w operze „Gioconda” Ponchiellego wystawianej przez Metropolitan Opera uświadomił widowni, jak wiele straciła z powodu nieobecności tej artystki na nowojorskiej scenie w minionych dekadach”.
BEATRIZ SCHILLER/METROPOLITAN OPERA

Wielka draka na Wielkim Kanale

Ewa Podleś zniknęła ze sceny Metropolitan Opera na ponad dwa dziesięciolecia – tej skandalicznej nieobecności można było bez trudu uniknąć, biorąc pod uwagę, jak wiele mogła nam zaoferować, pojawiając się na scenie Metropolitan Opera w „Semiramidzie”, „Chowańszczyźnie”, „Ballo” i wielu innych operach wystawianych w tym okresie. Jako postać sceniczna pani Podleś przykuwa uwagę widowni, tworząc własną, śmiałą oprawę plastyczną, a zarazem wsłuchując się zawsze w słowa swoich partnerów – nikt inny nie odmalował równie przekonująco uczuć Cieki do cierpiącej córki.
Jej śpiew – zdecydowany, o ciepłym brzmieniu i niebywale osobistym tonie – zyskał uznanie widowni. Artystka wykazała się indywidualizmem i zaangażowaniem tego rodzaju, jaki zwykł znamionować prawdziwą gwiazdę opery. Pozostaje nam mieć nadzieję, że Peter Gelb zadba o jej rychły powrót.

9 października 2008

David Shengold