RECENZJE

 

    Gdyby porzucona na wyspie Naksos i płacząca za Tezeuszem Ariadna miała siłę głosu Ewy Podleś, bogowie a pewnością ugięliby się i wysłali go do niej z powrotem w podskokach.
Obdarzona niesamowitym kontraltem Ewa Podleś wykonała wspaniałą kantatę Josepha Haydna „Ariadna a Naxos” („Ariadna na Naksos”) w ubiegły wtorek z okazji wieczoru w Society for Ethical Culture dla The Chamber Music Society of Lincoln Center. Z płonącymi oczami i odchyloną w tył głową artystka oddała cierpienie i gniew lamentu Ariadny. Jej głos o niespotykanej barwie z łatwością pokonywał kaskady dźwięków wzdłuż trzyoktawowej skali, od niepokojących, mrocznych niskich tonów do przejmujących wysokich nut. W tej aranżacji kantaty na kwintet smyczkowy i klawesyn dokonanej przez Petera Jaffe’a, która blisko przypomina oryginalną wersję Haydna na głos i fortepian, świetnie zaprezentowali się również akompaniujący Ewie Podleś muzycy.
Pani Podleś zaśpiewała także “Il Tramonto” („Zachód Słońca”) Ottorino Respighiego, utwór na mezzosopran i kwartet smyczkowy do słów poematu Percy Bysshe Shelleya. Była w swoim żywiole wykonując tę przepełnioną emocjami partię deklamacyjną, z dramatyczną werwą opowiadając tragiczną historię kochanków.

30 października 2008

Vivien Schweitzer