RECENZJE

 

    "Opery Rossiniego są bez wątpienia przede wszystkim oparte na znakomitym śpiewaniu. Tankred natomiast to szczególna rola tytułowa – tak wymagająca, że rzadko który producent decyduje się na wystawienie jej u siebie na scenie. Opera ta została napisana w 1831 roku, natomiast niedawno odbyła się jej pierwsza kanadyjska premiera. Ale nawet teraz było to możliwe tylko dzięki temu, że przez kilka ostatnich lat Ewa Podleś za sprawą swego niewiarygodnego kontraltu uczyniła z Tankreda swoją popisową rolę.
Rola Tankreda wymaga nie tylko tak magnetyzującego głosu, jakim dysponuje Ewa Podleś, lecz również aż prosi się o to, by wykonał ją ktoś o pełnej dramatyzmu charyzmie, za sprawą której słuchacze nie zwrócą uwagi na niedorzeczności w fabule opery. Śpiewaczka zdołała tak zawładnąć sceną swym głosem i grą aktorską, że nonsensowność akcji stała się sprawą drugoplanową. Dysponuje ona bowiem prawdopodobnie najczystszym kontraltem naszych czasów; głosem, którego zdumiewające niskie tony wypełniają salę nawet przy piano i mniej dynamicznych fragmentach, natomiast całe bogactwo środkowych i górnych tonów czy wreszcie jej głos w pełnym ujęciu, w całym swym bogactwie, nie przestają wprawiać w zadziwienie.
Prezencja sceniczna Ewy Podleś to sam wdzięk, stanowczość oraz nie budząca wątpliwości pewność siebie. To taka osobowość, która sprawia, że niewysoka, niezbyt wiotka kobieta ma w sobie śmiałość potrzebną do wykonania trudnych, „męskich” ról i dzięki której emanuje tą szczególną zdolnością przywódczą. U niej każdy gest ma znaczenie. Przy prostym zwrocie o 180 stopni, w pewnym momencie wykonała energiczne kopnięcie – ruch, który nie pozostawił u nikogo cienia wątpliwości, kto tu rządzi."

lipiec 2005

Herman Trotter